poniedziałek, 14 stycznia 2019

"Boskie zwierzęta" Szymon Hołownia


"To co ten Hołownia takiego napisał, że chcesz sięgnąć?"

"Że fajna?"
"Czytałam malutki fragment i strasznie mi się spodobał".
"Ale Hołownia???"
"Tak, Hołownia :D"
"Serio?"
"Czemu?"
"Co pisał?"

Fakt, kto mnie zna, ten wie, że poglądowo nie po drodze mi z autorem tej książki. Jeśli jednak chodzi o zwierzęta, stoimy po jednej stronie. Nie interesuje mnie specjalnie, z jakiego powodu ktoś jest dobrym człowiekiem. Nie ma dla mnie znaczenia, czy tak nakazuje mu jego wiara, czy samodzielnie wykształcona moralność. Liczy się efekt. A trzeba przyznać, że pan Szymon odwalił kawał porządnej roboty, opracował książkę rzetelną i wyważoną („Nie pamiętam, bym do którejkolwiek z napisanych dotąd przeze mnie książek musiał przeczytać tyle, ile przeczytać musiałem do tej”), o dużej sile rażenia. Kolokwialnie mówiąc, ukłuł nią niejedną dupkę i starł uśmieszek z niejednej mordki. Ta książka to bomba zdetonowana w samym środku pseudokatolickiego grajdołka. Podkreślam, pseudo. Jej publikacja zwiała kapelutek z niejednej łepetyny i zbiesiła towarzystwo miłosiernych na pokaz. Takich, co to na mszę co niedziela, a i owszem, ale jak pies, to przy budzie i na łańcuchu, a w misce tylko brudny śnieg. A że trzęsie się z zimna? Przecie ma futro, hue hue hue.

sobota, 12 stycznia 2019

"Grobowa cisza" Arnaldur Indridason


Są kobiety, które bez mężczyzny gasną. A jeśli do tego nie zaznały miłości w domu rodzinnym i nie wiedzą, jak powinna wyglądać prawidłowa relacja, gasną podwójnie, póki ktoś nie zwróci na nie uwagi. Złaknione ciepła, czepiają się łapczywie skrawków uczucia i często nie zauważają, że zostały wybrane, bo były słabe, kruche. Bezbronne. Kiedy orientują się, że idealnie wpasowały się w rolę ofiary, nierzadko jest już za późno. Przeglądają się w oczach wybawiciela-oprawcy i widzą to, co on. Gardzą sobą i, zamiast szukać pomocy, wstydzą się i ukrywają swój ból i strach przed światem. Aż dochodzi do tragedii.

wtorek, 1 stycznia 2019

"Porzucony" Alan Philps, John Lahutsky


Gdyby ta książka nie była na faktach, irytowałabym się namnożeniem w niej trudności i przeszkód, jakie blokowały głównemu bohaterowi drogę ucieczki z jego prywatnego piekła. Ileż można wymyślić, co jeszcze się stanie, żeby uniemożliwić mu wyrwanie się z rosyjskiego (a mentalnie wciąż radzieckiego) systemu, który skazał go na cierpienie? Niestety ten scenariusz pisało samo życie.

wtorek, 25 grudnia 2018

"Boże Narodzenie w Lost River" Fannie Flagg


Przewinęło się przez moje ręce parę świątecznych książek, które przeczytałam i bez żalu puściłam w świat. Tej nie oddam. I nie tylko dlatego, że wyszła spod pióra Fannie Flagg, autorki "Smażonych zielonych pomidorów", czyli książki przekochanej, takiej, którą chce się mocno przytulić. Chociaż nie, właśnie dlatego. Ale nie tylko dlatego.

"Boże narodzenie..." to ponowne wydanie książki znanej już czytelnikom jako "Święta z kardynałem". Nie powiem, że nie byłam zaintrygowana tym tytułem. Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać - może wigilijnej kolacji na plebanii czy czegoś w tym rodzaju? A tu ani święta, bo akcja trwa dłużej niż kilka dni, ani z księdzem, bo nie o pana w sutannie chodzi. Tym razem Fannie zaprasza nas do Lost River, uroczej miejscowości leżącej w Alabamie, gdzie listy dowozi się łódką, a w lokalnym sklepiku klientów wita sympatyczny i bardzo bystry ptaszek o imieniu Jack. To kardynał, uratowany przez sklepikarza przed smarkaczami z wiatrówką. Dobry duszek sklepu i, jak się później okazuje, całego miasteczka.

niedziela, 16 grudnia 2018

"Gdzie jest Prezydent" James Patterson, Bill Clinton (recenzja przedpremierowa)


Jeden z najlepiej sprzedających się pisarzy na świecie i jednocześnie jeden z najpłodniejszych (nasz rodzimy „śnieżek” może się przy nim schować). Gdzieś wyczytałam, że w 2018 roku spłodził, bagatela, 15 powieści. Pominę, że większość z nich tylko sygnuje swoim nazwiskiem. W każdym razie Znany Pisarz. Prawie mi głupio, że jego nazwisko przez długi czas kojarzyło mi się wyłącznie z okładkami kryminałów Yrsy Sigurdardottir. Niezbyt mnie interesowało, kim jest ów James Patterson, zachęcający do zakupu blurbem „Wciągające, niepowtarzalne i emocjonujące”. No ale tutaj mamy nie tylko Znanego Pisarza, ale i byłego prezydenta USA. Kogóż by nie intrygowało, co może wyjść ze współpracy takiego duetu? Nastawiałam się na sensację w stylu "Olimp w ogniu" czy "Czas patriotów", czyli wartką akcję, intrygę na szczytach władzy i bohatera, który może ufać tylko sobie. Później zastanawiałam się, czy nie trzymam w ręku papierowej wersji "Szklanej pułapki 4" (tylko bez wiecznie poobijanego Willisa), ale szybko akcja tak mnie wciągnęła, że skupiłam się wyłącznie na czytaniu.

piątek, 7 grudnia 2018

"Latte z walerianą" Wanda Szymanowska (recenzja przedpremierowa, dość nietypowa)

Odkąd pamiętam, chciałam być nauczycielką. Męczyłam sąsiadkę, żeby bawiła się ze mną w szkołę - ja ją uczyłam, a ona umierała z nudów. Może już wtedy los mi podpowiadał, że nie tędy droga? Żyłam w tym przeświadczeniu aż do studiów, konkretnie do momentu rozpoczęcia kursu pedagogicznego. Wtedy nadejszła wiekopomna chwila, w której mnie oświeciło, że przecież ja mam żadne podejście do dzieci. Nawet ich nie lubię! Czy naprawdę chcę spędzić życie na użeraniu się z przemądrzałymi uczniami i ich rodzicami, przekonanymi, że wiatr między uszami ich latorośli to wina nauczycieli? Czy naprawdę chcę znosić kąśliwe komentarze tych, co im do szkoły było pod górkę? Tych twierdzących, że profesja nauczyciela to droga mlekiem i miodem płynąca, bo przecież belfrzy mają tyyyleeee wolnego i nic nie robią, tylko odbębniają lekcje z konspektów? Chciałoby się rzec dosadnie, gdzie taka osoba była i co widziała, ale to byłoby niegrzeczne. W każdym razie doznałam oświecenia, dzięki czemu (być może) dłużej pożyję. We względnym spokoju.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.