poniedziałek, 23 marca 2020

"Osaczona" Pola Roxa (recenzja przedpremierowa)


Blanka Lipińska powinna się uczyć u tej pani. Serio serio, jeśli jakiś dosadny i wulgarny erotyk miałby zostać zekranizowany, powinna to być „Osaczona”, a nie jakieś tam dni. Książka wręcz ocieka seksem, ścieka i przecieka, spływa, nabrzmiewa i wypływa. Może i zamiast Massimo mamy Waldka, do tego z lekkim brzuszkiem, może i zamiast Laury jest Karolina, czasem wyszczekana, ale częściej ciapa i beksa, ale ten debiut ze stajni Lipstick Books sprawił mi masę frajdy przy czytaniu.

Ostrzeżenie! Achtung! Warning! Wnimanje!

Produkt może zawierać śladowe ilości wulgaryzmów. Czytasz recenzję na własną odpowiedzialność.

Na początek powiem, że absolutnie nie wierzę, że ta książka jest na faktach i że autorka wydała ją pod pseudonimem, bo... żeby nie zaspojlerować, napiszę tylko, że musi ukrywać swoją tożsamość. Ale pomysł jest świetny i pasuje do tego tornada, jakie czeka na czytelnika pod okładką ze zgrabnymi kobiecymi nogami. Zdjęcie plus opis z tyłu sugerowały mi kolejny romans o bohaterce, która ma monotonne życie i nudną pracę. Gdy myśli, że już nic jej nie czeka, z tego marazmu wyciąga ją przystojny nieznajomy, z którym przeżywa liczne orgazmy i masę przygód. Nie skłamię, potwierdzając, że „Osaczona” bazuje na takiej właśnie historii. Ale to nawet nie ułamek rewelacji, jakimi raczy nas Pola Roxa, debiutująca z przytupem.

Początkowo Karolina nieco irytowała mnie biernością. Całą sobą przepraszała świat za to, że żyje. Nie wiem czy to cecha samej autorki, czy pisarka chciała stworzyć postać, której wkodowano, że jest stara. Kręciłam głowa, kiedy czytałam jej refleksje z bułgarskiej plaży („To jednak trochę budujące, że pomimo tych trzydziestu czterech lat ciągle komuś chce się zawiesić na mnie oko”) czy późniejsze („Młodzi ludzie, a wśród nich ja, trzydziestoparoletnia kobieta, udająca strojem i makijażem, że jest młoda”). Magiczna trzydziestka pękła i bęc! Staruszka. Nic tylko garsonka w ziemistym kolorze (żeby się powoli przyzwyczajać) i wykup działki na cmentarzu.

W każdym razie ta mentalna babcia pewnego dnia odkrywa, że mąż zdradza ją z jej najlepszą przyjaciółką. Jakby tego było mało, Dagmara podbiera jej nie tylko Bartka, ale i stanowisko. Zrozpaczona Karolina rzuca wszystko: małżonka, pracę, oddaje kota pod opiekę matce i jedzie do Gdańska, żeby spędzić trochę czasu z poznanym w Bułgarii Waldkiem. Na pobyt składa się głównie seks, zwiedzanie, seks, oglądanie Netflixa, seks, perspektywa nowej pracy, seks... I to nie byle jaki. Muszę przyznać, że podobała mi się nie tyle dosadność opisywanych scen, co bezpośredniość bohaterki, jej brak skrępowania w dawaniu i braniu. Nie znajdziemy tu płochej dziewoi, piekącej raczka, gdy luby ściąga jej majteczki. Nic z tych rzeczy – Karolina bez wahania pokazuje kochankowi, jak powinien ją pieścić. Sięga po gadżety i nie wzbrania się przed nowymi konfiguracjami. Nie przeczytacie tu o wojownikach o czerwonej głowie czy wilgotnej kobiecości. Tutaj są tylko cipki, rżnięcie i ruchanie. Mnie się podobało, ale wiecie, mnie się podoba film „Piraci” z 2005 roku ;)

Samej historii z Waldkiem starczyłoby na książkę, ale zabawa dopiero się rozkręca. Ledwo (w pełni zaspokojona) Karolina wraca do Warszawy, a okazuje się, że ma na głowie CBŚ, a jej mąż chce drugiej szansy. To koniec ekscytującej przygody? Znów jałowa praca na 18. piętrze stołecznego biurowca, kiepski seks i partner nieuznający domowych obowiązków? Gdzie tam! Akcja przyspiesza, a romans zmienia się w galopującą sensację z – dosłownie i w przenośni – przekraczaniem granic.

Już dawno nie ubawiłam się tak przy książce. Jest bezpardonowa i czasem niesmaczna (scena z Rudą... brrr!), absurdalna i nieprawdopodobna, ale niesamowicie zabawna. Choć humor jest specyficzny i nie każdemu podejdzie.

W pewnym momencie agent skręcił w lewo i po kilku minutach zatrzymaliśmy się na brzegu szerokiej rzeki.
– Co to za rzeka? – spytałam, patrząc na leniwy nurt.
– Missouri.
– Więc to koniec? Tutaj mnie pan zastrzeli?
– Ja pierdolę, agent FBI rozstrzeliwujący kobietę nad rzeką... – Fowler ukrył twarz w dłoniach. – To wszystko przez ten pieprzony Netflix.

Polecam, ale z rozwagą. Osobom, które nie boją się wulgaryzmów, nie mają nic przeciw dosadnie opisanym scenom erotycznym i są otwarte na naprawdę nietypową opowieść. Jeśli ją zekranizują, na pewno obejrzę.

Za możliwość przeczytania przedpremierowego egzemplarza dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal.
Premiera: 25 marca 2020 

52 komentarze:

  1. To kompletnie nie moje klimaty. Ba, ja nie cierpię takiej literatury. Więc może wytłumaczysz mi jak Ty to robisz, że przeczytałam recenzję i teraz nie dość, że żałuję odmówienia recenzji przedpremierowej, to jeszcze ustawiam przypomnienie w komórce, żeby w dniu premiery wypatrywac jej na Legimi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nasz kotek potrafi Ciebie skusić xD

      Usuń
    2. :D

      Bo ta książka jest naprawdę nietypowa. Wzięłam, nie nastawiając się na nic, a raczej bez żadnych oczekiwań, a tu nie tyle, że mnie nie rozczarowała, to jeszcze zapewniła fajny wieczór :)

      Usuń
    3. W porządku. Wczoraj miałam dużo pracy i pisania o zdalnej nauce. Dziś na lajcie pracuję przy turystyce :)

      A Ty jak?

      Usuń
    4. Spokój....... w pełni :)

      Usuń
    5. I o to chodzi :) Ja wczoraj spędziłam bardzo miły wieczór na ploteczkach przez Skype. Sześć godzin babskich ploteczek ;D

      Usuń
    6. Z dobrą duszyczką ;)

      Usuń
  2. Wspaniała recenzja! Myślę, że to naprawdę coś dla mnie. Lubię wyraziste sceny, lubię dużo emocji i nie przeszkadzają mi nawet wulgaryzmy. Chodź jestem filmocholikiem to nie odmówiłabym takiej książce :)
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Recenzja świetna i jak zawsze świetnie mi się ją czytało. Co do samej książki.. hm... no nie wiem nie boje sie wulgaryzmów tylko ich nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może powinnam raczej napisać: Osobom, które nie mają nic przeciwko wulgaryzmom, nie boją się dosadnie opisanych scen ;) Albo jeszcze jakoś inaczej, mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi :)

      Usuń
    2. No pewnie, że wiem.. z pewnością nie o pieniadze ;D

      Usuń
  4. Rzeczywiście to nieco dziwne, że trzydziestoczteroletnia bohaterka czuje się jak nieatrakcyjna staruszka. Więc z jednej strony jest zakompleksiona, przekonana o własnej brzydocie, a z drugiej pozbawiona zahamowań? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż uważał ją za oziębłą, za to Waldemar wydobył z niej prawdziwe gejzery namiętności. Kwestia odpowiedniego partnera :)

      Usuń
  5. przeczytałabym chyba jednak :D!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam twórczości Blanki Lipińskiej. Skoro wulgaryzmy, to może sobie podaruję tę lekturę!
    Pozdrawiam serdecznie, zdrówka życząc i spokoju na kolejne dni:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiałam się nad tą książką, ale bałam się, że to będzie drugie "Dobre ciastko". Zdziwiło mnie, że nie jest. Zastanowię się. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kilka recenzji tej książki ("Dobrego ciastka") i nawet po uśrednieniu wyszło, że... jest bardzo średnia. "Osaczona" mnie zaskoczyła, bo nie wygląda, a środek ma bardzo urozmaicony. To taki pocieszny pornosik ;D

      Usuń
  8. O nie, to totalnie nie moje klimaty! Ale Twoją recenzję czyta się przyjemnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że Tobie raczej nie podejdzie ;)

      Usuń
  9. Haha... Ja lubię takie klimaty. Utwierdzilas mnie w przekonaniu, ze chce przeczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem myślę, że czeka Cię sporo świetnej zabawy :)

      Usuń
  10. Recenzja kusi, ale chyba jednak będę się opierać. Nie moje klimaty ;)

    Pozdrawiam
    https://subjektiv-buch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. To nie moje klimaty, a jednak mnie ujęłaś recenzją :]

    OdpowiedzUsuń
  12. Na pobyt składa się głównie seks, zwiedzanie, seks, oglądanie Netflixa, seks, perspektywa nowej pracy, seks.. - to ja jednak podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że ta książka nieźle poprawi mi humor. Nie czytałam 365 dni ale Osaczoną sobie zapisuję i jak tylko dorwę to przeczytam hehe. Byle zdążyć przed trzydziestką bo potem będę za stara na takie rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja nie zdążyłam. Zdecydowanie wiekowo nie zdążyłam ;D

      Usuń
  14. Nie wiem ja Ty to robisz, że książki które kompletnie mnie nie interesują po twojej recenzji koniecznie chce się przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobra recenzja i zgadzam się z Przedmówczynią! Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń