czwartek, 25 lutego 2021

"Bashobora. Człowiek, który wskrzesza zmarłych" Marek Kęskrawiec


Zacznę od ostrzeżenia. Jeżeli są tutaj jakieś uczucia religijne, to niech szybciutko uciekają, bo naprawdę nic tu po nich. Po lekturze mam wiele gorzkich refleksji i mniej lub bardziej kąśliwych uwag na temat duchownych. Tego konkretnego oraz reszty handlarzy duszami. Czy raczej niebem i piekłem.


Mam, co chciałam. Nastawiałam się na opis działalności kolejnego charyzmatycznego kaznodziei, który czaruje lud. Byłam pewna, że poznam następnego złotoustego oratora, który – niczym polityk przed wyborami – roztacza przed tłumem wizję cudownego życia, jeśli tylko mu się zaufa. Mogłabym się założyć, że dostanę porcję marketingu podkręcanego głodem. Głodem pewności wiernych, że ich nieszczęśliwe życie to nie wszystko, na co mogą liczyć. Marketingu karmionego niemą prośbą w oczach ludzi, którzy pragną, tak straszliwie pragną usłyszeć, że jest ktoś, kto nad nimi czuwa i ma nad wszystkim kontrolę. To właśnie otrzymałam.

środa, 17 lutego 2021

"Elokwencja sardynki. Niewiarygodne historie z podwodnego świata" Bill François


Jaka to sympatyczna książka! Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytało mi się coś równie przyjemnie - i nie jest to spowodowane wyłącznie tym, że świat pod powierzchnią wody to jedna z moich, nieco przykurzonych, pasji. "Elokwencja sardynki" podoba mi się pod każdym względem, zarówno merytorycznym, jak i z wyglądu. Ma miły dla oka "średnio biały" papier, który nie męczy wzroku, a wizualnie przypomina mi nieco notes. Bardzo pasowałaby jej zakładka w postaci tasiemki. Jest naprawdę pięknie wydana. Najważniejsze jednak, że to prawdziwa skarbnica ciekawostek o życiu i zwyczajach ryb oraz innych morskich żyjątek. Do tego podanych w gawędziarskiej formie, dzięki której przez kolejne strony przelatuje się jak burza. Aż szkoda ją kończyć, tak dobrze się czyta.

niedziela, 31 stycznia 2021

"Gorzko, gorzko" Joanna Bator

Są książki jak wartkie strumienie. Porywają czytelnika już od pierwszej strony, z rozmachem podcinając mu nogi. Są książki jak ciepłe morze, z falami delikatnie omywającymi stopy. Wreszcie są książki jak sadzawka. Wchodzi się do stojącej wody pełnej tajemniczych roślin, które wyczuwa się palcami u stóp. Bada się ostrożnie dno jedwabiste od mułu. Tutaj czas, jak i woda, kołysze się łagodnie w miejscu. „Gorzko, gorzko” to właśnie taka książka.

niedziela, 24 stycznia 2021

"Tuż za ścianą" Louise Candlish

Cyklicznie robię czystki na FB, ale zawsze należę przynajmniej do kilku grup. Próbka badawcza może i marna, ale i tak stawiam tezę, że najbardziej zawistne osoby siedzą w grupach o urządzaniu wnętrz i ogrodów. Co rusz bulgocze tam jak w kociołku, bo ktoś pyta o radę, czym odgrodzić się od sąsiadów. Czasem państwo przyjeżdżają z miasta i zdziwieni, że mają kury za płotem, ale nierzadko trafi się sąsiad z piekła rodem. Złośliwy, bo tak. Najwyraźniej niektórzy odbierają te wątki osobiście, a w opisywanym sąsiedzie widzą siebie. Typ podlał ci tuje randapem? Może przez przypadek. Strzela z wiatrówki do twoich kotów? Porozmawiaj z nim, może jest samotny. Wyzywa cię przez siatkę? Zaproś go na wódkę, z sąsiadem trzeba żyć w zgodzie. Ktoś opisuje problem nadający się do zgłoszenia na policję (lub do wręczenia komuś złotej monety)? „Ech, jacy ci ludzie dziś kłótliwi... Jak dobrze, że ja mam cudownych sąsiadów!” Ciekawe, co tacy by rzekli, gdyby przyszło im zamieszkać na Lowland Way.

środa, 6 stycznia 2021

"Bezgwiezdne morze" Erin Morgenstern

Od kiedy tu przybyłem, ciągle dostaję wiadomości i wskazówki, i zagadki. Najpierw była Królowa Pszczół, która doprowadziła mnie do ukrytej krypty z trupami w całunach ze wspomnień, gdzie kot mnie zostawił, a książka powiedziała mi, że trzy rzeczy zagubiły się w czasie”.

Minęło parę dni, odkąd skończyłam „Bezgwiezdne morze”, ale wciąż nie umiem zebrać myśli. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką książką. To ostatnia pozycja ze stosiku hańby i mój absolutny rekord czytelniczy. Prawie dwa i pół miesiąca zajęło mi dotarcie do ostatniej strony. Kilkanaście podejść, czytanie na raty i odkładanie z dwóch powodów: brak czasu oraz obijanie się po tej historii jak mucha po szybie. Zupełnie jakbym przesuwała ręką po ścianie w poszukiwaniu kontaktu. Wciąż tkwiłam w ciemnościach, daleko od drzwi. W okolicach setnej strony zadawałam sobie pytanie: o co chodzi? Po minięciu dwusetnej poczułam zaintrygowanie. Po przewróceniu trzechsetnej odkryłam, że jestem w tej książce zakochana. I nie mogę się oderwać.